Tato-mama sporo się nauczył o wzajemnych relacjach

Oto i moja opowieść. Nie jest to może materiał wystarczająco rewelacyjny do nakręcenia kolejnego odcinka Bill Crosby Show albo Simpsonowie, ale, wierzcie mi, dla mnie było to coś. Co najważniejsze, dowiedziałem się sporo o ciążących na Dottie obowiązkach, o których nie miałem przedtem wielkiego pojęcia. Na własnej skórze przekona­łem się, jak może być kobiecie czasami ciężko.

Mimo wszystkich tych przejść z napiętym planem i drugimi śnia­daniami, spędziłem z trójką moich dzieci dziesięć wspaniałych dni. Nasze stosunki wyglądały w tym okresie nieco inaczej, bowiem pełni­łem rolę tato-mamy. Wszystko to pozwoliło mi odnaleźć nowe znacze­nie w często wypowiadanych przeze mnie słowach: „Reguły bez odpo­wiedniego podejścia prowadzą do buntu.”

W zmaganiach z rutyną dnia codziennego jest coś, co uświadamia nam konieczność stosowania w życiu rodzinnym pewnych zasad oraz ogromną wagę ustanowienia takich wzajemnych stosunków, które umożliwią sprawne i bezkonfliktowe pokonywanie codziennych przeszkód.

W Księdze Przysłów 6,20-23 król Salomon mówi: „Strzeż, synu, nakazów ojca, nie gardź nauką matki, w sercu je wyryj na zawsze i zawieś sobie na szyi! Gdy idziesz, niech one cię wiodą, czuwają nad tobą, gdy zaśniesz; gdy budzisz się – mówią do ciebie: bo lampą jest nakaz, a światłem Prawo, drogą do życia – upomnienie, nagana.”

To dobra rada. Salomon rozumiał konieczność zasad i posłuszeń­stwa dzieci wobec rodziców. Niestety, zaniedbał kwestię wzajemnych stosunków i musiał zapłacić za to cenę. Salomon z pewnością kierował się dobrymi chęciami – pełno ich w Księdze Przysłów. Dobre chęci nie zawsze stają się rzeczywistością, chyba że włoży się w to wiele trudu.

Pamiętajmy, wielkie sprawy wcale nie są najważniejsze. Najważ­niejsze są te małe, które są naszym chlebem powszednim. Nigdy nie należy się poddawać. Warto się nimi zająć. Bycie bohaterem dla swoich dzieci wymaga ciągłej pracy!

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.