Od rutyny do kryzysu

Po upływie tygodnia w mojej maszynie zaczęło się coś zacinać. Pewnego wieczoru ustanowiłem rekord szybkości w przygotowywaniu drugiego śniadania na dzień następny, błyskawicznie pakując kanapki do toreb dzieci. Następnego ranka dziewczynki zajrzały do nich i za­pytały: „Gdzie są moje kanapki?”

Sean zajrzał do swojej torby i krzyknął: „Świetnie, dałeś mi dzisiaj duże śniadanie!” Okazało się, że zapakowałem wszystkie kanapki do torby Seana!

Po kilku dniach dzieci zaczęły mówić: „Dobrze tato, sami zapaku­jemy sobie kanapki.” Nie wiedziałem, jak na to zareagować. Chciały mi pomóc? A może miało to coś znaczyć? Zdawało mi się, że z kanap­kami dość dobrze sobie radziłem, aż mi się przypomniało: „Można oszukać wszystkich, ale nie własne dzieci.” Pozwoliłem im na samo­dzielne pakowanie kanapek i wszyscy byli zadowoleni – ja też.

Przez ten dziesięciodniowy okres miałem okazję poznać obowiąz­ki spadające na Dottie w tym czasie, gdy wyjeżdżałem z domu na dłużej. Nie ominął mnie też mały „kryzys”. Okazało się, że należy pomóc Seanowi w przygotowaniach do udziału w Wystawie Nau­kowej.

Pewnego dnia Sean wręczył mi listę wszystkich materiałów, wy­posażenia i składników niezbędnych do jego projektu. W większości można było je dostać dopiero w odległym San Diego. Mogliśmy zrobić tylko jedno. Pojechaliśmy do San Diego, kupiliśmy wszystko i wróci­liśmy wystarczająco wcześnie, bym zdążył objechać jeszcze wszystkie pozostałe, przypadające na ten dzień miejsca.

Niestety, na tym przygotowania Seana nie były zakończone. Trze­ba było jeszcze przepisać na maszynie różnego rodzaju opisy i testy. Przyznam się, że w tym miejscu „padłem” i poprosiłem o pomoc moją sekretarkę. Nie miałem już czasu, termin ukończenia książki zbliżał się nieodwołalnie i musiałem się przede wszystkim tym zająć.

Jakoś udało mi się ze wszystkim uporać i odetchnąłem z ulgą- Wystawa Naukowa miała odbyć się w dzień po powrocie Dottie, a wie­działem, że chciała tam jechać. Widziałem, jak w poprzednich latach bez wysiłku pomagała w przygotowaniach do nich, ale dla mnie był to duży problem. Zdobyłem kolejne doświadczenia z życia bohatera.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.