Nie licz na szczęście – planuj!

Często powiada się, że ludzie zawierający związek małżeński lub wychowujący dzieci mają nikłe, bądź żadne do tego przygotowanie. Tak jest w istocie, bo nauki pobierają jedynie „w biegu”, metodą prób i błędów. A już zupełnie najcenniejszych związków w naszym życiu nie można powierzać przypadkowi, co się obecnie dość często zdarza. Przyświeca nam wówczas nadzieja, że „miłość zaradzi wszystkiemu”, a „dzieci będą wiedziały, że i tak je kochamy, i że cokolwiek czynimy, to są to działania dla ich własnego dobra”.

W rzeczywistości, najbardziej intensywne nauki w dziedzinie mał­żeńskiej i rodzinnej pobieramy u naszych pierwszych nauczycieli: ma­my i taty. Trudność polega na tym, że ich przykład nie zawsze pozostaje w zgodzie z zasadami Bożymi.

Jeśli polegać na relacjach nastolatków, można stwierdzić, że sto­sowanie wobec nich bardzo surowej dyscypliny nie za bardzo się sprawdza. Chociaż coraz więcej jest książek, filmów i innych materia­łów na temat wychowania, nadal wielu rodziców nie wie, jak postępo­wać z dziećmi. Przykro nam, że jako autorzy takiej książki, też nie znamy wszystkich odpowiedzi na problemy dręczące rozbite rodziny i dotyczące współuzależnienia, a plan, który zamierzamy tutaj przed­stawić, też nie jest „murowaną” receptą. Jednak sądzimy, że znajomość tych kilku podstawowych zasad wychowania może rozbitym rodzinom pomóc pokonać trudności, a tym, które funkcjonują normalnie, dać nowe pomysły na budowanie jeszcze lepszych wzajemnych stosunków.

Naszym celem jest zachęta do zastąpienia wychowania „trującego” wychowaniem kształcącym. Szanse na sukces w tej mierze będą znacz­nie większe, jeśli jeszcze przyjmiemy metodę „Sześciu zasad wycho­wania pozytywnego”. Jednym z punktów wyjściowych może być spoj­rzenie na ten plan, jak na przepis kulinarny:

Zacznijmy od akceptacji.

Potem dodajmy docenianie.

Pozwólmy im dojrzeć, przyprawiając je uczuciem i dostępnością.

Dorzućmy obliczalność, na samym końcu dodając autorytet pod­budowany miłością.

Wszystko, co zawiera ta książka, opiera się na planie „Sześciu zasad wychowania pozytywnego”. Wcielając w życie naszych rodzin choć jeden z tych punktów, wchodzimy na drogę budowania lepszych stosunków ze swoimi dziećmi. Jeśli wprowadzimy je wszystkie, stanie­my się dla swoich dzieci prawdziwymi bohaterami!

Uwaga – koniecznie trzeba zachować kolejność sześciu etapowi Niektórzy rodzice sądzą, że należy zacząć od ustanowienia swojego autorytetu. Chcą, by ich dzieci zachowywały się w sposób możliwy do przewidzenia i, jak to zazwyczaj określają, „odpowiedzialny”. Takim zaabsorbowanym ustanawianiem swojego autorytetu rodzicom wydaje się, że pozostałe sprawy: akceptacja, docenianie, uczucie i dostępność – staną się same przez się. W dalszej części przekonamy się, jak nierozsądna jest taka postawa. Ponadto rozpoczynanie od ustanawiania autorytetu to przeciwieństwo roli bohatera.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.