Psst…! Hej…! Kocham cię!

Wiem już, jak wspaniałe poczucie spełnienia daje ojcu jako męż­czyźnie okazywanie dzieciom swoich uczuć. Jedną z naszych ulubio­nych zabaw jest wynajdywanie chwili, gdy jedno z dzieci jest czymś zajęte – wtedy głośnym sykiem zwracam na siebie ich uwagę. Już wiedzą, o co mi chodzi, ale w pierwszej chwili nie dają tego po sobie poznać.

Wtedy sykam jeszcze kilka razy, aż zaczną się uśmiechać albo wręcz śmiać. Starając się zachować poważny wyraz twarzy, spoglądają na mnie pytającym wzrokiem: „Tak, tato, o co ci chodzi?”

Wtedy mrugam okiem i nie wydając głosu, wyraźnie układam wargami następujące słowa: „Hej…! Kocham cię!”

Ten sposób nigdy nie zawodzi. Mogą być w złym humorze, po kiepskim dniu w szkole – nic to – zawsze szeroko uśmiechają się i odpowiadają: „I ja ciebie też!”

Wracam wtedy do swoich zajęć – czytania gazety, oglądania telewizji czy telefonowania. I oni wracają do swoich zajęć. Jak widać, nie zabiera to wiele czasu, a przynosi znakomite rezultaty. Dzięki temu dzieci wiedzą, że są akceptowane i doceniane, czują się bezpieczne i ważne.

Nie musimy okazywać dzieciom uczuć w jakiś wyszukany sposób. Na przykład przez ostatnie półtora roku za każdym razem, gdy jestem poza domem, dzwonię do mojej czteroletniej Heather, by powiedzieć jej, jak bardzo ją kocham, nawet na odległość. Odśpiewujemy wspólnie pewną piosenkę o „wielkiej” miłości, tak wielkiej jak… I tu następują porównania, w których prześcigamy się wzajemnie, przesyłając sobie przy tym całusy, cmokając głośno przez telefon.

Przy innych okazjach zaczynamy się spierać, kto kogo bardziej kocha.

-    Ja ciebie kocham bardziej niż ty mnie.

-    Nie, ja ciebie kocham bardziej niż wszystko na świecie – odpa­rowuje Heather.

W tym momencie wychodzi na to, że wygrała Heather, ale czemu nie przypomnieć jej ostatnio udzielanych lekcji astronomii:

-    A ja kocham ciebie bardziej niż cały wszechświat.

Czteroletnia Heather rozumie już, że wszechświat jest o wiele

większy od świata, toteż poddaje się, mówiąc:

-    No tak, tato, nie ma większej miłości!

Zdaję sobie sprawę z tego, że prowadzimy dość powierzchowną konwersację, jednak i w takiej formie zawiera ona nieco głębsze treści. Za każdym razem mojej małej czterolatce przypomina się, że nie ma na świecie nic większego od miłości jej taty do niej. Warta jest tyle, co cały wszechświat – i jeszcze troszkę!

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.