W chwilach napięcia spróbuj zastosować „analizę magnetyczną”

Kiedy czuję, że jakieś napięcie powstaje między mną a dzieckiem, staram się spojrzeć na nie z dystansu, tak jak widzi je Bóg – jako osobę o nieskończonej wartości. Pomaga mi to we wzmocnieniu w sobie poczucia akceptacji, choćby nawet konkretna sytuacja wymagała udzielenia nagany. Chociaż muszę ustosunkować się jakoś do zacho­wania dziecka, to nadal je przecież akceptuję jako osobą.

Ten proces obserwacji nazywam „analizą magnetyczną”. Dwa oddalone od siebie magnesy nie wywierają na siebie żadnego wpływu. Jeśli jednak zbliżymy je do siebie, zachowają się na jeden z dwóch sposobów: albo będą się przyciągać, albo odpychać.

Emocje człowieka bardzo przypominają magnesy. Nie jesteśmy wyposażeni w pole magnetyczne, ale odczuwamy emocje, podobnie i nasze dzieci. Wspólne życie rodzinne wprowadza nas i nasze dzieci w to samo „pole emocjonalne”, w którym następują procesy podob­ne do magnetycznych. Istnieją dwie możliwości: albo zbliżymy się z dzieckiem, albo wystąpi zjawisko odpychania się.

Wchodząc w sytuację konfliktu z dzieckiem, zaczynam zadawać sobie pytania: „Dlaczego w naszych stosunkach pojawiło się to napię­cie? Dlaczego w ten właśnie sposób reaguję na moje dziecko? Dlaczego ono w ten sposób reaguje na mnie?”

Pamiętajmy, że stosowanie „analizy magnetycznej” to nasz, a nie dziecka, obowiązek. Jako ludzie dorośli, to my powinniśmy umieć spoj­rzeć na sytuację z dystansu i właściwie ją ocenić. Możemy wtedy kontro­lować gniew, a jeśli jest konieczne, również poprosić o przebaczenie.

„Analiza magnetyczna” jest dla mnie zawsze pomocna w opanowy­waniu różnych sytuacji. Umożliwia mi ona akceptację i afirmację moich dzieci, a równocześnie przypomina o niezbędnych ograniczeniach. Ak­ceptacja i afirmacja – zrównoważone ograniczeniami – stanowią istotę wychowania. Zachowują one swoją wartość we wszelkich innych rela­cjach, gdy ludzie znajdą się w tym samym polu emocjonalnym.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.